Staram się po prostu być. Staram się być szczęśliwym człowiekiem. Z opóźnieniem przeczytałam "Dom nad rozlewiskiem". Ciepła opowieść o tym, jak życie zatacza koło. Tyle, że nie wszyscy mają rodziców ziemian w cudownym miejscu i pracę, która pozwala im na własny dobry samochód, że o mężu namawiającym "nie pracuj" nie wspomnę. Napisane tylko takim językiem mało literackim, a forma z bloga żywcem wyjęta. Ktoś w redakcji skrótów chyba zapomniał porobić.
Plan mam prosty na 2012: angielski przywrócić do formy bo ja wiem z czasów bycia biurwą, a i nową lepszą, lepiej płatną pracę znaleźć. Na angielski już się zapisałam. Kurs 15-miesięczny, równowartość miesiąca uczciwej pracy. Szczęściem płatny na raty. 3 lekcje już zaliczyłam - pierwsza dramatyczna. Nigdy nie próbowałam porozumieć się z native speakerem. Na 3 zajęciach już2 reguły z całkowitą niezgodą z tym co mnie uczyli w szkole średniej.
W styczniu mama moja dostała pracę. Na razie na 2 miesiące, ale przy skali jej bezrobocia to i tak szczęście. Poza tym pensja nawet minimalna ale x 2 to i tak spory wkład w domowy budżet.
W nowym miejscu egzystuję nawet nie na walizkach. Na stertach rzeczy. Dosłownie. Czekam, aż M. wróci z ferii, na których chyba nawet za mną nie tęskni i skończy remont dużego pokoju. Potem będziemy mogli mieć półki na książki / cd i wieżę będzie gdzie postawić, bo póki co muzyki wciąż mi bardzo brakuje. Potem pod nóż pójdzie sypialnia i będziemy mogli pomyśleć o szafie. Na razie dzisiaj wydałam stówę w Ikei na pojemniki na ciuchy - takie skrzyżowanie pudła z materiałowym futerałem. Jest opcja, że największy bałagan przed jego powrotem ogarnę.
Poza tym dużo, za dużo rzeczy mam na głowie. Praca, początek angielskiego (2 x w tygodniu), przewożenie resztek rzeczy z poprzedniego mieszkania i robienie tam porządków, bo J. też wraca jutro z ferii i tam się wprowadza. A w zasadzie nie tyle wprowadza, co już zamieszkuje, bo rzeczy sporą część już tam ma.
Marzę o tym, żeby się wyspać i żeby mi kasy na wszystkie rachunki, łącznie z dentystą w tym miesiącu starczyło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz