Dochodzimy do sedna przeprowadzki. Przez przypadek dowiedziałam się, że nie idziemy na imprezę do lasu jak było w planie, bo byłaż żona mojego partnera idzie na imprezę. Ja w takim wypadku w końcu nie muszę. Nie, nie tą samą. Po prostu idzie, a M. obiecał M2, że w takim wypadku spędzą Sylwestra razem w nowym mieszkaniu. Oczywiście umieram z radości, że spędzę ostatnią noc w roku na nowym z 12 latkiem, na walizkach i kartonach. Będzie wspaniale. Na pewno nie będzie telewizora, komputera, ani nic, więc M2 nie będzie się nudził i marudził. Spędzimy uroczy wieczór grając w uno, a następnie resztę nocy spędzę na ćwiartowaniu zwłok, wywożenia ich do lasu. Potem sprzedam samochód i ucieknę ścigana listem gończym na koniec świata.
A może jest opcja, że traktowanie mnie jak zbędny dodatek przez ławę przysięgłych zostanie uznany za zbrodnię w afekcie i zostanę uniewinniona?
piątek, 30 grudnia 2011
wtorek, 27 grudnia 2011
11.
Przeprowadzki niewątpliwie są potrzebne - likwidują błędne przekonanie o konieczności zabierania ze sobą miliona rzeczy, bez których wydawałoby się nie potrafimy żyć.
Przez chwilę w charakterze przerywnika pomiędzy decyzją te biureczko czy inne, oraz jaka lodówka pojawiła się cudowna opcja wyjechania na tydzień na Cypr. Pojawiła.Nienawidzę tego kawałka kiedy na coś po prostu mnie stać.
Przez chwilę w charakterze przerywnika pomiędzy decyzją te biureczko czy inne, oraz jaka lodówka pojawiła się cudowna opcja wyjechania na tydzień na Cypr. Pojawiła.Nienawidzę tego kawałka kiedy na coś po prostu mnie stać.
poniedziałek, 19 grudnia 2011
10.
Po rozmowie z przyjaciółką stwierdziłam, że święta bezwzględnie spędzam w domu. Skoro nie mogę ich spędzić w ciepłych Włoszech z przyjaciółmi, strajkuję i spędzam je u siebie.
- Skoro tak chcesz to tak będziesz miała - stwierdzili kolejno obrażeni rodzice o to, iż nie zamierzam (czytaj: NIE chcę) spędzić z nimi Wigilii. Ton przy tym pada telefonicznie pt. jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz i dlaczego chcesz sama, bo przecież M. ma zobowiązania. I BĘDZIESZ sama. I do tego: no co ty będziesz gotować?! No przecież spędzenie 3 dni przy garach jest widać kobiecym obowiązkiem i chujowy nastrój do tego.
Nosz kurcze, 10 lat jakoś mieszkam osobno i ani razu nie spędzałam Wigilii u siebie. Atrakcja spędzania tego dnia z rodzicami przed telewizorem jest ogólnie średnia. Z dwojga złego wolę książki (M. drukuje mi Breslau). Obrażenia rodziców nie kumam w ogóle, bo jak byli w moim wieku na święta do swoich rodziców nie jeździli w ogóle, nie licząc jednorazowego wypadu do babci w góry. Jak zadzwonią 5 raz, czy aby na pełno słyszałam dobrze, że zaproszenie dotyczy nas oboje (chociaż za pierwszym razem nie dotyczyło) to zacznę wrzeszczeć.
Poza tym nie mam serca narażać M. na poznanie moich rodziców poprzez kilka godzin ponurego siedzenia przy telewizorze.
- Skoro tak chcesz to tak będziesz miała - stwierdzili kolejno obrażeni rodzice o to, iż nie zamierzam (czytaj: NIE chcę) spędzić z nimi Wigilii. Ton przy tym pada telefonicznie pt. jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz i dlaczego chcesz sama, bo przecież M. ma zobowiązania. I BĘDZIESZ sama. I do tego: no co ty będziesz gotować?! No przecież spędzenie 3 dni przy garach jest widać kobiecym obowiązkiem i chujowy nastrój do tego.
Nosz kurcze, 10 lat jakoś mieszkam osobno i ani razu nie spędzałam Wigilii u siebie. Atrakcja spędzania tego dnia z rodzicami przed telewizorem jest ogólnie średnia. Z dwojga złego wolę książki (M. drukuje mi Breslau). Obrażenia rodziców nie kumam w ogóle, bo jak byli w moim wieku na święta do swoich rodziców nie jeździli w ogóle, nie licząc jednorazowego wypadu do babci w góry. Jak zadzwonią 5 raz, czy aby na pełno słyszałam dobrze, że zaproszenie dotyczy nas oboje (chociaż za pierwszym razem nie dotyczyło) to zacznę wrzeszczeć.
Poza tym nie mam serca narażać M. na poznanie moich rodziców poprzez kilka godzin ponurego siedzenia przy telewizorze.
niedziela, 18 grudnia 2011
9.
Poniekąd rozpoczęliśmy przeprowadzkę. W ramach rezygnacji z tzw. pustych przebiegów wywieliśmy na to nowe/stare mieszkanie 2 krzesła, obiadowe talerze głębokie i płytkie oraz filiżanki do kawy. Wszystko wymagało wcześniej radosnego wyszorowania.
M. deczko niezadowolony, bo narzekam na lustro - babcia w dobrej wierze szafkę nad umywalkę wybrała gównianą. Do tego powiesili ją za wysoko, Skutkiem czego ledwo sięgam do podzielonego na 3 części lustra, które w dodatku jest o 2 hektary za daleko. Niestety przybliżyć się nie da, bo umywalka z szafką.
U mnie w domu, pod moją umywalką za to strzeliło kolanko. Kapie i brzydko pachnie.
Duży pokój i sypialani wyklejona jest pracochłonnie w obłażącą różowo-pomarańczową tapetę z bordurą. Chryste Panie! Jest to zdecydowanie gorsze od paskudnych kafelek kuchennych. Nic to, co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. Szczęściem M. zgodził się bez szemrania usunąć z drzwi wizytówkę, wedle której mieszka tam nadal z byłą żoną.
M. deczko niezadowolony, bo narzekam na lustro - babcia w dobrej wierze szafkę nad umywalkę wybrała gównianą. Do tego powiesili ją za wysoko, Skutkiem czego ledwo sięgam do podzielonego na 3 części lustra, które w dodatku jest o 2 hektary za daleko. Niestety przybliżyć się nie da, bo umywalka z szafką.
U mnie w domu, pod moją umywalką za to strzeliło kolanko. Kapie i brzydko pachnie.
Duży pokój i sypialani wyklejona jest pracochłonnie w obłażącą różowo-pomarańczową tapetę z bordurą. Chryste Panie! Jest to zdecydowanie gorsze od paskudnych kafelek kuchennych. Nic to, co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. Szczęściem M. zgodził się bez szemrania usunąć z drzwi wizytówkę, wedle której mieszka tam nadal z byłą żoną.
sobota, 17 grudnia 2011
Idą święta.
W mieszkaniu pojawiła się choinka. Nie wiem po co. Mamunia dzisiaj bardzo dziwiła się dzisiaj przez telefon, że nie zamierzam wpaść na święta. Na wigilię znaczy. Pomijając fakt, że zaproszenie ewidentnie było jednoosobowe, a ja w końcu z kimś mieszkam. 2 lata prawie.
M. tymczasem realizuje się na zakupach. Donosił telefonicznie, że zakupił pralkę i materac. Ja w cyrku nie biorę udziału nawet w charakterze konsultanta - dziwny to trochę układ. Nagle dostanę mieszkanie do zamieszkania, w którym jedyna rzecz, która jest w moim guście to dekory w łazience. Bo nawet kafelki ułożyłabym inaczej, gdybym tylko miała jakiś na to wpływ. A, żeby nie było. Cieszę się z podłogi, bo pierwszy raz w życiu będę mieć panele w mieszkaniu. Wprawdzie bynajmniej nie te, które mi się podobały, ale zawsze panele!
M. tymczasem realizuje się na zakupach. Donosił telefonicznie, że zakupił pralkę i materac. Ja w cyrku nie biorę udziału nawet w charakterze konsultanta - dziwny to trochę układ. Nagle dostanę mieszkanie do zamieszkania, w którym jedyna rzecz, która jest w moim guście to dekory w łazience. Bo nawet kafelki ułożyłabym inaczej, gdybym tylko miała jakiś na to wpływ. A, żeby nie było. Cieszę się z podłogi, bo pierwszy raz w życiu będę mieć panele w mieszkaniu. Wprawdzie bynajmniej nie te, które mi się podobały, ale zawsze panele!
środa, 14 grudnia 2011
Klamka zapadła.
Dzisiaj o poranku M. zadzwonił z pracy. Ze zmiany działu nici, więc wraca na stare śmiecie. W związku z powyższym mamy 2 tygodnie, żeby się przeprowadzić. Aaa.
Trzeba kupić pralkę, lodówkę, bo przecież z mojego mieszkania nie będziemy zabierać. Coś do spania i coś do siedzenia.
Podłogi są nowe, łazienka wyremontowana, kuchnia wykafelkowana. M. upiera się, żeby nie ruszać obscenicznych starych parszywych tapet. Malowanie odpada całkowicie. Ja pierdolę.
Trzeba kupić pralkę, lodówkę, bo przecież z mojego mieszkania nie będziemy zabierać. Coś do spania i coś do siedzenia.
Podłogi są nowe, łazienka wyremontowana, kuchnia wykafelkowana. M. upiera się, żeby nie ruszać obscenicznych starych parszywych tapet. Malowanie odpada całkowicie. Ja pierdolę.
niedziela, 11 grudnia 2011
Męska zagwozdka.
Boli mnie łeb. Boli mnie brzuch, kłuje kręgosłup. Kicham, smarczę, kaszle. M. zastanawia się co u licha zrobił nie tak, że nie chcę iść z nim na spacer.
Faceci są dziwni.
A poza tym to mam kryzys zaufania, bo M. kłamie na potęgę.
Faceci są dziwni.
A poza tym to mam kryzys zaufania, bo M. kłamie na potęgę.
piątek, 9 grudnia 2011
4.
Obżeram się bigosem ugotowanym przez moją mamę. Chodził za mnę od dawna. Oczywiście, zgodnie z logiką, w 3 porcjach miałam ewidentnie wszystkie kawałki grzybów, których nie lubię, a tylko jeden raz trafiłam na śliwkę, za którą przepadam.
Ewidentnie czuć w powietrzu święta. Kupiłam rodzicom urządzenie wielofunkcyjne, kupiłam papiery i wstążeczki do pakowania. Bokserki dla partnera. Plecak dla niego w końcu dopełzł przy pomocy poczty-niech-ją-w-końcu-zlikwidują-polskiej. Do znajomych jutro idziemy, poniekąd na późną parapetówę i tutaj ideę miałam świątecznych kubeczków do grzańca. Kubeczki były takie, że nie było z czego wybierać, więc grzańca też nie kupiłam.
Ewidentnie czuć w powietrzu święta. Kupiłam rodzicom urządzenie wielofunkcyjne, kupiłam papiery i wstążeczki do pakowania. Bokserki dla partnera. Plecak dla niego w końcu dopełzł przy pomocy poczty-niech-ją-w-końcu-zlikwidują-polskiej. Do znajomych jutro idziemy, poniekąd na późną parapetówę i tutaj ideę miałam świątecznych kubeczków do grzańca. Kubeczki były takie, że nie było z czego wybierać, więc grzańca też nie kupiłam.
wtorek, 6 grudnia 2011
3.
Radośnie zakończyłam pierwszą partię szkolenia z zamówień publicznych. Nie jestem przesadnie zdrowa, ale na 15 osób 2 smarczyły regularnie i mocno a 2 charczały i kaszlały. Gość, który pociągał nosem i przełykał był najgorszy. Po tym jak się spóźnił i przysiadł stolik obok uruchomiłam dobre serce i nakarmiłam gościa sudafetem.
Wczoraj miałam pod domem pierwszą zadymkę w tym sezonie. Na szczęście łajtszit raczył stopnieć.
Teraz mam bojowe zadanie zgłębić instrukcję obsługi samochodu, względem (de)instalacji akumulatora i zaprzyjaźnić się z prostownikiem. Pierwszy raz w życiu zostawiłam światło w samochodzie, jak w nocy wróciłam z wycieczki i czerwony odmówił współpracy tak skutecznie, że nawet zamek centralny nie działa.
Wczoraj miałam pod domem pierwszą zadymkę w tym sezonie. Na szczęście łajtszit raczył stopnieć.
Teraz mam bojowe zadanie zgłębić instrukcję obsługi samochodu, względem (de)instalacji akumulatora i zaprzyjaźnić się z prostownikiem. Pierwszy raz w życiu zostawiłam światło w samochodzie, jak w nocy wróciłam z wycieczki i czerwony odmówił współpracy tak skutecznie, że nawet zamek centralny nie działa.
niedziela, 4 grudnia 2011
2.
Zrobiło się tak nagle listopadowo: szaro, wietrznie, mokro. Zaczynają się najkrótsze dni w roku. Najwspanialszy nie zdzierżył, ubrał się ciepło i poszedł poszaleć na rowerze. Dojrzał do opcji przewietrzenia choróbska i pozostawienia bakterii na zewnątrz.
Tłumaczę sobie, że będzie dobrze i nie będę musiała uczestniczyć w akcji ratunkowej. Pożądane z uwagi na okoliczność, iż akumulator w moim środku lokomocji jest absolutnie martwy.Dzwoniłam nawet do ojca w sprawie wypożyczenia prostownika do reanimacji, ale ojciec na wszelki wypadek nie odbiera telefonu.
Od jutra mam kolejne szkolenie, które ma pomóc mi zmienić pracę (i zarobki!) na lepszą. Tego się trzymajmy.
Tłumaczę sobie, że będzie dobrze i nie będę musiała uczestniczyć w akcji ratunkowej. Pożądane z uwagi na okoliczność, iż akumulator w moim środku lokomocji jest absolutnie martwy.Dzwoniłam nawet do ojca w sprawie wypożyczenia prostownika do reanimacji, ale ojciec na wszelki wypadek nie odbiera telefonu.
Od jutra mam kolejne szkolenie, które ma pomóc mi zmienić pracę (i zarobki!) na lepszą. Tego się trzymajmy.
czwartek, 1 grudnia 2011
Ania z Zielonego Wzgórza.
Wzięło mnie dzisiaj o poranku na czytanie Montgomery. Jeszcze bardziej wzięło mnie na szukanie "Ani z Wyspy Księcia Edwarda" do ściągnięcia. W języku polskim, co istotne. Przeczytać - przeczytałam, ale pliku do ściągnięcia nie znalazłam. Widać jakoś mała popularna to lektura w dzisiejszych czasach. Przy czytaniu za to zauważyłam, że się starzeję. Pierwszą książką nad którą ryczałam regularnie był "Biały Bim Czarne Ucho". Będąc dorosła do łez doprowadzało mnie zakończenie "Chatki Puchatka". Dzisiaj przesmarczyłam większą część "Wymarzonego Domu Ani".
Ale wiecie co, takie książki są potrzebne. W dobie porąbanego świata, w którym żyjemy przypominają o tym, że są jeszcze inne wartości. Nastrój ogarnął mnie tkliwy. Potrzebuję dzisiaj wyraźnie ciepła i jakiegoś uczucia.
Ale wiecie co, takie książki są potrzebne. W dobie porąbanego świata, w którym żyjemy przypominają o tym, że są jeszcze inne wartości. Nastrój ogarnął mnie tkliwy. Potrzebuję dzisiaj wyraźnie ciepła i jakiegoś uczucia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)