Dzisiaj o poranku M. zadzwonił z pracy. Ze zmiany działu nici, więc wraca na stare śmiecie. W związku z powyższym mamy 2 tygodnie, żeby się przeprowadzić. Aaa.
Trzeba kupić pralkę, lodówkę, bo przecież z mojego mieszkania nie będziemy zabierać. Coś do spania i coś do siedzenia.
Podłogi są nowe, łazienka wyremontowana, kuchnia wykafelkowana. M. upiera się, żeby nie ruszać obscenicznych starych parszywych tapet. Malowanie odpada całkowicie. Ja pierdolę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz