niedziela, 4 grudnia 2011

2.

Zrobiło się tak nagle listopadowo: szaro, wietrznie, mokro. Zaczynają się najkrótsze dni w roku. Najwspanialszy nie zdzierżył, ubrał się ciepło i poszedł poszaleć na rowerze. Dojrzał do opcji przewietrzenia choróbska i pozostawienia bakterii na zewnątrz.
Tłumaczę sobie, że będzie dobrze i nie będę musiała uczestniczyć w akcji ratunkowej. Pożądane z uwagi na okoliczność, iż akumulator w moim środku lokomocji jest absolutnie martwy.Dzwoniłam nawet do ojca w sprawie wypożyczenia prostownika do reanimacji, ale ojciec na wszelki wypadek nie odbiera telefonu.
Od jutra mam kolejne szkolenie, które ma pomóc mi zmienić pracę (i zarobki!) na lepszą. Tego się trzymajmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz