Na nowym mieszkaniu ciągle nie mam laptopa, za to co dzień wychodzą nowe wkurwiające elementy. Np. przy stole do posiłków M2 siedzi przed kompem cały czas tyłem do nas, a my się męczymy przykurczeni nad karkówką przy stoliku do kawy. M2 do ojca tonem odp@#$^% się "nie twoja sprawa jak się uczę, 3 jest wystarczającą oceną".
Radość mieszkania w wieżowcu: x pięter wyżej ktoś napierdala muzyką, a w minimalnych przerwach sąsiad piętro wyżej napierdala po kaloryferach wierząc, że to pomoże i hałaśliwego uciszy. W rezultacie w rzadkich przypadkach 3 minutowej ciszy rozlega się stereo wytwarzane przez windy. Jesteśmy w mieście i blok żyje!
W tym wszystkim wczytałam się w "Cień wiatru". Opóźniona jestem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz